sobota, 22 września 2012

Catrice infinite matt make up


Dzisiaj parę słów o podkładzie, którego dość niedawno stałam się posiadaczką.

Szukanie, wybieranie, dopasowywanie... moja odwieczna zmora.

Mój kolor - 030 apricot beige. Opinie wszędzie na jego temat były różne, albo to w ogóle nie matowi i nie kryje, gdzie indziej to już napisane, że mocno kryjący, wszędzie zgodna była tylko cena - 26 zł.

 Szukałam jakiegoś dobrego podkładu dla siebie, takiego, żeby nie był zbyt kryjący, nie za gęsty- bo takie się okropnie rozprowadzają, matujący- ale nie tak całkiem pudrowy, żeby miał satynowe wykończenie. Wiedziałam, że przy mojej mieszanej cerze i tak będę po dłuższym czy krótszym czasie się świecić więc postanowiłam zaryzykować. Długo nie czekałam (po moim zużywaniu nazbieranych skarbów zostałam bez żadnego podkładu) i wybrałam się do Natury. Moim oczom ukazało się 5 odcieni i pomyślałam, że to będzie koszmar, bo dobranie koloru dla mnie to zawsze wyzwanie i w większości przypadków nie trafię za dobrze. Ku mojemu zdziwieniu, trafiłam za pierwszym razem, okazało się że kolor 030 jest dokładnie kolorem mojej skóry...do teraz jestem zaszokowana :P

Podkład jest świetny dla mnie pod każdym względem. Kolor bomba, krycie bomba. Do tego, nie podkreśla suchych skórek. Jest matujący do tego stopnia, że nie potrzebuję żadnego pudru na niego i zostawia taki zdrowy blask na skórze. Twarz świeci się u mnie dopiero po jakiś 5, może 6 godzinach.

Jestem mile zaskoczona. Używam od tygodnia i to już mój ulubieniec podkładowy :) Mam nadzieję, że mnie tylko z czasem nie zawiedzie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz