Wiadomo, rynek jest peeełny świetnych kosmetyków, ale czasem cena powala mnie całkowicie. No dobra, pół biedy, jeżeli kosmetyk jest świetny, ale co wtedy, kiedy natrafi nam się bubel...?
Rzadko sięgam po kosmetyki z wyższej półki cenowej, bo po prostu boję się zmarnować pięniążki, które jak wiemy- na drzewie niestety nie rosną. Ale jak już coś kupię i się okaże że jest super, to sobie używam, ale w między czasie zawsze szukam czegoś jak najbardziej zbliżonego z niższej półki cenowej.
Na kredkę STILA w kolorze topaz wywaliłam prawie że 50 zł. Pomyślałam, że jestem nienormalna bo to tylko cielista kredka do linii wodnej naszych oczu.
Ale..miękka jak marzenie.. kolor - idealny...
....szybko się kończy. Bardzo szybko się zużywa, dlatego też nie używam jej za często. Szukałam tańszego odpowiednika, ale różnie to szło..a to za twarde, a to za biały kolor...ale natrafiłam na takie coś:
To jest kredeczka z Oriflame, która kosztowała mnie nie całe 10 zł i jest może nie aż tak miękka jak koleżanka wyżej, ale na tyle miękka, żeby nie wydłubać sobie oczu ;) Maluje się nią nie najgorzej i o dziwo, nawet po 8-10 godzinach ona jeszcze jest na moich oczach.
I póki co, mam je dwie: z Oriflame do częstszego stosowania i Stila "od święta" :)
...ale i tak jeszcze będę szukać czegoś bardziej podobnego, oczywiście po zużyciu tej, bo nie chcę zawalić się masą kredek i to w większości nieużywanych. Ostatnio moja dobra zasada - kupuj to, co będziesz używać, a nie to, co ci się podoba - bo inaczej to efekt jest taki, że mamy np. 7 tuszy do rzęs gdzie jeden ma ważność ok. 6 miesięcy, jeden będzie w użyciu, a reszta powysycha... A jeżeli coś kupisz i Ci babo nie podejdzie, oddaj komuś lub odsprzedaj i nie gromadź tego w domu :-) Pozdrawiam! :)
Chodź, pomaluj mój świat :-)
sobota, 22 września 2012
Catrice infinite matt make up
Dzisiaj parę słów o podkładzie, którego dość niedawno stałam się posiadaczką.
Szukanie, wybieranie, dopasowywanie... moja odwieczna zmora.
Mój kolor - 030 apricot beige. Opinie wszędzie na jego temat były różne, albo to w ogóle nie matowi i nie kryje, gdzie indziej to już napisane, że mocno kryjący, wszędzie zgodna była tylko cena - 26 zł.
Szukałam jakiegoś dobrego podkładu dla siebie, takiego, żeby nie był zbyt kryjący, nie za gęsty- bo takie się okropnie rozprowadzają, matujący- ale nie tak całkiem pudrowy, żeby miał satynowe wykończenie. Wiedziałam, że przy mojej mieszanej cerze i tak będę po dłuższym czy krótszym czasie się świecić więc postanowiłam zaryzykować. Długo nie czekałam (po moim zużywaniu nazbieranych skarbów zostałam bez żadnego podkładu) i wybrałam się do Natury. Moim oczom ukazało się 5 odcieni i pomyślałam, że to będzie koszmar, bo dobranie koloru dla mnie to zawsze wyzwanie i w większości przypadków nie trafię za dobrze. Ku mojemu zdziwieniu, trafiłam za pierwszym razem, okazało się że kolor 030 jest dokładnie kolorem mojej skóry...do teraz jestem zaszokowana :P
Podkład jest świetny dla mnie pod każdym względem. Kolor bomba, krycie bomba. Do tego, nie podkreśla suchych skórek. Jest matujący do tego stopnia, że nie potrzebuję żadnego pudru na niego i zostawia taki zdrowy blask na skórze. Twarz świeci się u mnie dopiero po jakiś 5, może 6 godzinach.
Jestem mile zaskoczona. Używam od tygodnia i to już mój ulubieniec podkładowy :) Mam nadzieję, że mnie tylko z czasem nie zawiedzie...
Szukanie, wybieranie, dopasowywanie... moja odwieczna zmora.
Mój kolor - 030 apricot beige. Opinie wszędzie na jego temat były różne, albo to w ogóle nie matowi i nie kryje, gdzie indziej to już napisane, że mocno kryjący, wszędzie zgodna była tylko cena - 26 zł.
Szukałam jakiegoś dobrego podkładu dla siebie, takiego, żeby nie był zbyt kryjący, nie za gęsty- bo takie się okropnie rozprowadzają, matujący- ale nie tak całkiem pudrowy, żeby miał satynowe wykończenie. Wiedziałam, że przy mojej mieszanej cerze i tak będę po dłuższym czy krótszym czasie się świecić więc postanowiłam zaryzykować. Długo nie czekałam (po moim zużywaniu nazbieranych skarbów zostałam bez żadnego podkładu) i wybrałam się do Natury. Moim oczom ukazało się 5 odcieni i pomyślałam, że to będzie koszmar, bo dobranie koloru dla mnie to zawsze wyzwanie i w większości przypadków nie trafię za dobrze. Ku mojemu zdziwieniu, trafiłam za pierwszym razem, okazało się że kolor 030 jest dokładnie kolorem mojej skóry...do teraz jestem zaszokowana :P
Podkład jest świetny dla mnie pod każdym względem. Kolor bomba, krycie bomba. Do tego, nie podkreśla suchych skórek. Jest matujący do tego stopnia, że nie potrzebuję żadnego pudru na niego i zostawia taki zdrowy blask na skórze. Twarz świeci się u mnie dopiero po jakiś 5, może 6 godzinach.
Jestem mile zaskoczona. Używam od tygodnia i to już mój ulubieniec podkładowy :) Mam nadzieję, że mnie tylko z czasem nie zawiedzie...
niedziela, 9 września 2012
Ulubieńcy ostatnich miesięcy...
![]() |
Na pierwszy ogień.. Pędzelek Maestro 497 w rozmiarze 12 który uwielbiam odkąd do mnie przyjechał...po praniu nic się z nim nie dzieje i oczywiście robi to, co ma robić, czyli świetnie rozciera granice między cieniami :-)
Baza pod cienie GOSH w sztyfcie polecała Kasia (ciasteczko25) i tak zachwalała, że po prostu zamówiłam. Pozostawia lekko połyskującą powłokę na powiece, a cienie trzymają się prawie cały dzień. Rewelacja! Dość wydajna, wystarczy odrobina dobrze roztarta na powiece i cień jest na swoim miejscu. Moje powieki są dość tłuste i bez bazy mam problem, nie ma nic gorszego niż zwałkowane cienie na powiece, okropnie to wygląda, a z tą bazą nie mam z tym większego problemu i sprawdzała się nawet w cieplejsze, letnie dni. Bardzo polecam, warto wydać pieniążki :-)

Mimo mojej mieszanej-tłustej skóry ten krem bb Garniera się sprawdza, gdyż i tak na krem nakładam puder sypki i twarz nie świeci się dłuższy czas (choć jakbym powiedziała, że cały dzień, to bym skłamała). Ładnie twarz rozświetla, nie zapycha porów, poprawia koloryt skóry. Nie ma mocnego krycia. Można go kupić już za 12 zł na promocji.
Moja pierwsza butelka Biodermy była wersją Sensibio H2o, tą różową do wrażliwej skóry i sprawdzała się super, starczyła mi na równo rok czasu przy codziennym stosowaniu. Gdy ją zużyłam, kupiłam wersję Sebium bardziej pasującą do mojej skóry. I również jest ok :-) Stosuję rano jako tonik po umyciu twarzy, i wieczorem po zmyciu makijażu. 500 ml z pompką można już znaleźć za.. niecałe 40 zł :-)

Vichy Dermablend - Mam go zaledwie tydzień, a już go kocham. Nie żałuję żadnej złotówki na niego wydanej (tani nie był - 75zł z przesyłką). Pięknie matuje na większość dnia, idealnie zmielony pyłek, no cud, miód i orzeszki. Ponoć baardzo wydajny, zobaczymy na ile czasu mi wystarczy.. :-)
Ta odżywka do paznokci od Rimmel'a doprowadziła moje paznokcie do ładu po zaprzestaniu żelowania paznokci. Teraz są mocne, zdrowe i się nie rozdwajają, a kolorowo nie było...wydajna, nie droga, skuteczna.Olejek rycynowy! Uwierzcie mi, albo nie, ale za całe 1,80 zł (bo tyle mnie kosztował) moje rzęsy są w o niebo lepszej kondycji! Po paru tygodniach stosowania może się nie wydłużyły, ale stały się mocniejsze i do tego w tych miejscach, w których rosły jak chciały (szczególnie na moim lewym oku :/) już znormalniały...! A już myślałam, że taka ich uroda, że nic z tym nie zrobię, a tu proszę! Taki numer, no :-)

Cienie Rimmel glam eyes zużyłam prawie do końca, zostało mi ponad połowa tej zieleni i już wiem, że ten zestaw kolorystyczny kupię jeszcze raz. Szczególnie ten kolor u góry, szkoda, że nie można go kupić pojedynczo :-( Piękny :*
To by było na tyle :-) To takie moje perełki pozbierane przez parę tygodni. Chciałabym, żeby każda kupiona rzecz tak świetnie się sprawdzała, ale to chyba zbyt piękne, żeby było prawdziwe :-P Pozdrawiam! K.
czwartek, 6 września 2012
Przeboleję, jak zniknie moja cała toaletka, ale tuszu do rzęs nie oddam!
Pewnie gdyby zrobiono sondę uliczną pt." Jakby miała pani użyć tylko jednego kosmetyku to co by to było?" to pewnie prawie każda kobieta powiedziałaby, że tusz do rzęs. On bynajmniej dla mnie potrafi być czasem całym makijażem. O niektórych z nich kilka słów :-)
Alverde- Jest bardzo podobny według mnie do tuszu z Essence, który na moich rzęsach nie robi nic oprócz efektu henny. Standardowa szczoteczka, bez szału.

Manhattan- Ten tusz już jest lepszy niż jego kolega wyżej. Bardzo ładnie rozdziela i wydłuża rzęsy, pod koniec dnia potrafi się trochę kruszyć..
Maybelline - Póki co, mój numer jeden :) Robi to, co ma robić- jedną warstwą.

Oriflame Veryme- W tym tuszu wszystko by było "very" gdyby nie jedno, że pierwsze nowe opakowanie i pierwsze malowanie przyprawiło mnie o oczy jak 5 złotych przy jednej warstwie. "Działał" 3 miesiące, kupiłam drugi i ...czar prysł. Miałam wrażenie, że to zupełnie inny tusz i dobre 2 miesiące leży... czary mary?
Wonder- Też Oriflame. Zużyłam masę tego tuszu. Na początku jest trochę za wodnisty, ale po jakimś czasie ładnie maluje.
Mimo, że mam parę swoich ulubieńców wśród tuszy do rzęs to i tak jeszcze będę szukać, bo może jest coś jeszcze lepszego...? :-)
Pozdrawiam!
Alverde- Jest bardzo podobny według mnie do tuszu z Essence, który na moich rzęsach nie robi nic oprócz efektu henny. Standardowa szczoteczka, bez szału.

Manhattan- Ten tusz już jest lepszy niż jego kolega wyżej. Bardzo ładnie rozdziela i wydłuża rzęsy, pod koniec dnia potrafi się trochę kruszyć..Maybelline - Póki co, mój numer jeden :) Robi to, co ma robić- jedną warstwą.

Oriflame Veryme- W tym tuszu wszystko by było "very" gdyby nie jedno, że pierwsze nowe opakowanie i pierwsze malowanie przyprawiło mnie o oczy jak 5 złotych przy jednej warstwie. "Działał" 3 miesiące, kupiłam drugi i ...czar prysł. Miałam wrażenie, że to zupełnie inny tusz i dobre 2 miesiące leży... czary mary?
Wonder- Też Oriflame. Zużyłam masę tego tuszu. Na początku jest trochę za wodnisty, ale po jakimś czasie ładnie maluje.
Mimo, że mam parę swoich ulubieńców wśród tuszy do rzęs to i tak jeszcze będę szukać, bo może jest coś jeszcze lepszego...? :-)
Pozdrawiam!
Na początek słów kilka...
...ponoć pod wpływem chwili i z zaskoczenia powstają najlepsze rzeczy...i tak powstał pomysł na tego bloga:-)! Tak tak, będzie to kolejny blog o kosmetykach, makijażach i tym podobne. Ja przeglądając swoje ulubione blogi i kanały na YouTube poznałam wiele świetnych kosmetyków, pomysłów na makijaż, na super fryzurę, nie wspomnę ilu bubli udało mi się ominąć i mam nadzieję, że i Ja może się podzielę tym, co wiem i tym, czego nie wiem (bo jeszcze dużo nie wiem:-P) mimo tego, że żaden ze mnie "make up artist" ;-) Dzięki innym blogom naprawdę świetnych dziewczyn udało mi się doprowadzić moje włosy do stanu używalności publicznej no i "zbiór" kosmetyków do stanu zadowolenia mojej skóry. Mój zapał dziś dnia nie zna granic, więc mam nadzieję, że nasza "współpraca".. będzie owocna ;-) Pozdrawiam, K.
Subskrybuj:
Posty (Atom)








